Góralski Piknik Zespołu WANTA

lipiec 10th, 2011

17 lipca 2011

na placu przy kościele na Górce

116 Hilton Street w Williw Springs

zacynomy mszą św. o godzinie 12:00

POSIADY GÓRALSKIE

jubileusz 5-lecia zespołu “Wanta”

w programie m.in.

loteria z cennymi nagrodami

skecze i zawody strażackie

gry i zabawy dla dzieci

A ku wiecorowi pytomy na zabawe ka przygrywać nom bedziy “Kontrabanda”

Original post by Ivo Widlak

Penderecki conducts Penderecki at Millennium Park in Chicago

lipiec 10th, 2011

The great contemporary Polish composer, whose work has been a touchstone in his home country and beyond since the 1950s, comes to Millennium Park to conduct his own composition featuring three solo cellists as well as Beethoven’s heroic early symphony.

Jay Pritzker Pavilion – Millennium Park in Chicago

Krzysztof Penderecki, Guest Conductor and Grant Park Orchestra with Julie Albers, Cello; Kira Kraftzoff, Cello; Amit Peled, Cello

Penderecki: Concerto Grosso No. 1 for Three Cellos and Orchestra and Beethoven: Symphony No. 3 (Eroica)

Friday, July 15, 2011, 6:30pm

Saturday, July 16, 2011, 7:30pm

Open Rehearsal: Tuesday, July 12, 2011, 3:00pm – 5:30pm

Open Rehearsal: Thursday, July 14, 2011, 10:30am – 1:00pm

Open Rehearsal: Friday, July 15, 2011, 11:00am – 1:30pm

Original post by Ivo Widlak

Ivo Widlak’s European vacation!

lipiec 8th, 2011

 

 

Original post by Ivo Widlak

Ivo Widlak jak malowany

lipiec 7th, 2011

 

Original post by Ivo Widlak

Zjazd potomków Władysława Dyniewicza w Muzeum Polskim

lipiec 6th, 2011
W  MPA w  Chicago odbył się niezwykły, pierwszy zjazd potomków Władysława Dyniewicza, jednego z pierwszych polskich osadników w Chicago. Dyniewicz był wielkim patriotą i działaczem polonijnym. Urodził się w Polsce i przybył do Chicago w 1867 roku zmarł zaś w 1928 roku.Dyniewicz był wydawcą tygodnika “Gazeta Polska” pierwszej gazety polskiej w Wietrznym Mieście. Był także popularyzatorem literatury polskiej na emigracji, jednym z założycieli polskich: parafii Św. Stanisława Kostki  i Św. Trójcy. Naprzeciwko kościoła Św. Trójcy był dom i firma wydawnicza Dyniewicza z księgarnią oraz prowadzoną przez jego żonę, Władysławę Albertynę, jadłodajnią, w której stołowali się parafianie po niedzielnej mszy. Dyniewicz był członkiem licznych, polonijnych organizacji między innymi: Związku Narodowego Polskiego,  chicagowskiego Instytutu Sztuki, a także komitetów budowy pomników Kościuszki i Pułaskiego w Waszyngtonie. Był znany ze swego wielkiego patriotyzmu, gościnności, przedsiębiorczości i pracowitości.  Miał ośmioro dzieci i liczną gromadę wnuków i prawnuków.
- W zjeździe uczestniczyło 34 osoby; pokolenie pra, pra-pra- oraz pra-pra-pra wnuków Władysława. Przybyli z różnych części Stanów  między innymi: z Nowego Jorku, Waszyngtonu DC; St. Louis, San Diego, i okolic Chicago. Większość krewnych Dyniewicza właśnie na zjeździe spotkała się na po raz pierwszy. Z entuzjazmem dzielili się rodzinnymi opowieściami i wspomnieniami. Po wspólnym posiłku goście zostali oprowadzeni po muzeum przez dyrektora Jana M. Lorysia. Ze szczególnym zainteresowaniem podziwiali wystawę zdjęć i dokumentów rodziny Dyniewiczów specjalnie przygotowanych na zjazd. – opowiada Julita Siegel z MPA.
Zaproszeni odbyli też pieszą wycieczkę  po starej, polskiej dzielnicy, której przewodnikiem był Dyrektor Jan M. Loryś i muzealnik Leonard Kurdek.
- Potomkowie Dyniewicza byli bardzo zadowoleni ze zjazdu, być może takie spotkania staną się  tradycją i będzie na nie przyjeżdżało co raz więcej członków rodziny Dyniewiczów. Dzięki zjazdowi muzealna kolekcja wzbogaciła się o zdjęcia, dokumenty oraz drobne pamiątki rodzinne Dyniewiczow, które przekazali muzem członkowie jego rodziny.
[tekst: Julita Siegel, MR; fot:Julita Siegel]

#gallery-2 {
margin: auto;
}
#gallery-2 .gallery-item {
float: left;
margin-top: 10px;
text-align: center;
width: 50%;
}
#gallery-2 img {
border: 2px solid #cfcfcf;
}
#gallery-2 .gallery-caption {
margin-left: 0;
}

IMG_2777
IMG_2773

IMG_2657_Final

Original post by Ivo Widlak

Piknik zakopiański w Oak Forest

lipiec 5th, 2011

Koło nr 34 Zakopane

zaprasza wszystkich na piknik, który odbędzie się 

10 lipca 2001 roku

u Sióstr Benedyktynek

5900 W. 147th Street w Oak Forest.

Piknik rozpocznie msza o godzinie 11:30 rano.

Liczne atrakcje dla dzieci i dorosłych, loteria fantowa, duży wybór jedzenia i picia oraz niezastąpiona góralska muzyka oraz DJ Marski

Original post by Ivo Widlak

PHOTOS: Rally for DREAM ACT with Congresman Gutierrez in Chicago

lipiec 2nd, 2011

Chicago, Thursday, June 30th, 2011

Click to view slideshow.

Original post by Ivo Widlak

Jak żyć w Europie, to najlepiej w Polsce!

lipiec 1st, 2011

Raport: Polacy najbardziej zadowoleni z warunków, w jakich żyją!

Spośród mieszkańców krajów Europy najbardziej zadowoleni z życia są Polacy – wynika z badania Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, do którego dotarła “Rz”

Po przeprowadzeniu ankiet w 34 krajach od Wielkiej Brytanii i Francji  po Albanię i  Ukrainę w  ponad 39 tysiącach gospodarstw domowych okazało się, że  w naszym kraju mniej niż jedna trzecia ankietowanych odczuła skutki ostatniego kryzysu finansowego. W innych krajach, które przeprowadziły transformację ustrojową  jest to średnio aż 70 proc.  Okazuje się przy tym, że w Polsce podczas kryzysu nie ucierpieli  ludzie  najbogatsi, co jest zrozumiałe, ale również i nie najbiedniejsi, tylko klasa średnia.

Polacy należą do  najbardziej zadowolonych z warunków, w jakich żyją. Z największym optymizmem także patrzą na przyszłość swoich dzieci” – czytamy w raporcie. Przy tym ponad połowa wręcz zapewnia, że jest zadowolona ze swojego poziomu życia.

54 procent ankietowanych w Polsce jest przekonanych, że ich dzieci będą żyć  jeszcze bardziej dostatnio. To o 5 pkt proc.  więcej niż podczas poprzedniego badania prowadzonego przez EBOR w  2006 r. Nie zmieniły się przy tym poglądy na życie wśród najbogatszych Polaków, natomiast  o 8 pkt proc. wzrosła grupa najbiedniejszych  obywateli naszego kraju, którzy optymistycznie patrzą w przyszłość.

Natomiast mniej niż innym mieszkańcom naszego regionu podoba się  nam gospodarka rynkowa. O tym, że jest to najlepszy model gospodarczy, jest przekonanych tylko 30 proc. badanych. Cztery lata temu było ich o 10 pkt proc. więcej.

[Rzeczpospolita]

Original post by Ivo Widlak

AUDIO: Jairek Robbins: Immigrants have an advantage to succeed in the U.S.

czerwiec 28th, 2011

Motivational speaker Jairek Robbins was a special guest speaker during a networking event “Connect. Inspire. Grow.” at the Drake Hotel in Chicago on Monday, June 27th, 2011. Ivo Widlak talks to Jairek Robbins. Click on the photo to listen to an audio interview.

Original post by Ivo Widlak

Dokąd uciekać ze skorumpowanego stanu Illinois?

czerwiec 28th, 2011

“ODROBINA INFORMACJI DLA TYCH, KTORZY POSZUKUJA “SWOJEGO” MIEJSCA NA ZIEMI,CZYLI CHCA UCIEC ZE SKORUMPOWANEGO ILLINOIS-

-KORESPONDENCJA KOLEGI PODROZNIKA WOJTKA, ZE STANU OREGON, DO KOLEZANKI ANKI Z CHICAGO, KTORA OREGON BIERZE POD UWAGE, JAKO MIEJSCE, GDZIE MOZNA UCIEC…:

W depresje wpada sie w Portland i Seattle z powodu zachmurzenia. Ja to autentycznie odczuwam, gdy rozmawiam z ludzmi mieszkajacymi w Seattle. W srode bylem w Portland i faktycznie bylo szaro i pochmurnie. Ja mieszkam w Hood River, ktore ma idealna pogode, tzn. slonce z kilkoma chmurkami, lekki wiatr z gor, 70 – 80 w ciagu dnia i 60 w nocy, a do tego ani grama wilgoci (widno jest do 10 pm). Widoki sa przepiekne bo mieszkam i pracuje w okolicy Columbia River; po stronie Washington mam widok na zasniezony Mt. Adams, a po stronie Oregon mam sniezny Mt. Hood. Jutro wybieram sie do Mt. St. Helens & Wenatchee County, ale dzisiaj spal bede na wysokosci ok 1000′ ponad The Dalls, ponad winnicami i sadami czeresniowymi i jablkowymi, w totalnej ciszy. ( Refleksja Anki: winnice I jablka – czas pakowac walizki…).
Niemniej jednak, masz racje, ja tu wpadam w k—-wice i depresje, ale nie z powodu pogody, lub widokow, ale moich wspolpracownikow i firmy. Ci ludzie sa tak znudzeni tym co maja i robia, ze robia widly z igly (wielkie ryby w kaluzy, a do tego typowo nie wiadomo,komu mozna wierzyc). 

 Ja tutaj jestem w weekend’y, za ktore firma mi nie placi, a jesli sie nie myle, to weekendy sa moje. Do tego jeszcze dostaje telefony od bosa o 10 pm informujace mnie o pracy na przyszly dzien. To jest bardzo familijne, ale mnie nikt oficjalnie nie adoptowal i to mnie dobija, bo nie mam prywatnosci. Ciekaw jestem co na to urzad pracy. Ja juz nawet zaproponowalem firmie, by mnie tu przeniesli, ale oni totalnie do tego sie nie ustosunkowali. Wrecz odwrotnie – postanowili sobie, ze jak mi to powiedzial tutejszy boss, beda mnie sobie wypozyczac z Chicago.
Co ciekawe, to moze to, ze tutejsze spoleczenstwo ma bzika na punkcie Subaru (jakiejkolwiek masci) i zakladania bagaznikow na dachu aut, choc w tych bagaznikach nic nie ma (ale musi byc marki Thule). Wiekszosc tutejszych to cos na styl hippisow, ale juz zjechanych i oswojonych, w niektorych wypadkach z kasa, ale w wiekszosci bez. Mieszkaja sobie w domkach posrod gor, dzieci ganiaja zasmarkane i wybabrane, ale oswojone z natura.

 Mozna tu sie objesc naturalami z lewa i prawa (grzyby, ryby, pomidory, rzodkiewki, rzepy, czeresnie i truskawki… ba, nawet pyszna pizza z czerwonych burakow) podczas targu farmerskiego. (REFLEKSJA ANKI:           za ile mozna kupic dzisiaj bilet lotniczy, aby dolaciec na ten targ?).

 Ja go nazywam, freak show, dlatego bo gdyby cos takiego pokazalo sie w Chicago, wiekszosc uczestnikow zostalaby zaaresztowana za wyglad i zapach, a ich wyroby za zbytnia swiezosc, tudziesz podejzenie o podobienstwo do narkotykow (maki od czerwieni po biel rosna przy kazdej drodze, a roze, jak dzungle zarastaja front-jardy). Tak tez przy straganach stoja Indianie sprzedajacy lososie prosto z Columbia, obok nich jakies takies babcie, jak w Polsce na wsiach – w czarnych chustkach na glowach i sukienkach do lydek, o zmeczonych oczach i wyrzezbionych wiatrem twarzach.

 Gdzies tam brzdaka gitara i zawodzi dziewczyna w rajstopo-kalesonach, Airwalkach i z piorem orlim we splatanych wlosach spadajacych jak morskie see weeds, poza pas.( Ta wizje radze  ukryc  przed mezem glodnym hippisowskich wspomnien – juz nawet na tani bilet lotem nie poczeka, tylko Greyhound’em  ucieknie od starej, zrzedzoncej zony, ktora zapomniala o swoim hippisowskim rodowodzie.) Wtoruje jej facio o wygladzie himalaisty i natchnieniu Buddysty (ktory nie stroni od piwa i pieknych kobiet z poobijanymi kolanami i lydkami pokrytymi ranami), z wielkim afro na glowie, w ktorym bez watpienia zamieszkala rodzina orlow. Ich spiew, chocby najpiekniejszy, malo kto slyszy, bo zaglusza ich cwierkot ptakow.

 Z tego co sie zorientowalem, najwieksza ilosc klientow stanowia sami sprzedawcy, ktorych znudzil brak obrotow biznesowych. Chodza tak wiec od straganu do straganu, to zerkna na organiczny smar do rowerow gorskich, to znowu na naturalna odrzywke dla rowerzystow gorskich, ktorej smak przypomina smar do rowerow. Malo miedzy soba wymieniaja pieniedzy, a najwiecej to chyba pogladow i wiosel do kajakow, lub siodelek do wspomnianych wczesniej rowerow gorskich. Oczywiscie rowery tez sie wymienia, ale glownie na yard & garage salach, ktore odbywaja sie na co-drugim trawniku.

Dzisiaj o 6:30 rano obudzila mnie chmara ludzi, zlozona z niedoslyszacej emerytki – sasiadki, malzenstwa eleganckiej murzynki i lysego bialego w sandalach – znajomych wlascicieli domu, w ktorym mieszkam, oraz mniej zidentifikowanych Latynosow, ktorzy albo sie zgubili, albo zostali zaangarzowani do pomocy przy urzadzeniu yard sale-u tuz pod moja sypialnia. Z tego co zrozumialem, znajomi potrzebowali bardziej widoczna lokacje na yard sale. Rowerow tym razem jednak nie bylo, ale pod drzewkiem znalazy sie, miedzy innymi, dwa telewizory;( miejmy nadzieje, ze owe telewizory odbieraja po hiszpansku, bo w Oregonie przyszlosc nie nalezy do dzieci, lecz do Latynosow).

Jak wykazaly moje inspekcje w Walmarcie, oraz podczas mszy w lokalnym kosciele katolickim, dzieci juz rodza dzieci i to z wieksza czestotliwoscia niz co 9 miesiecy.  Na palcach dwoch rak policzylem wszystkich ojcow posrod wypelnionego po chor i sciany dobra piecsetka Meksykanow kosciola w Dzien Ojca.

Modlmy sie wiec, ze narkomani latynowscy zaadoptuja alternatywne style zycia z tutejszych okolic i beda strzelac i podcinac gardla zwierzynie dzikiej, tudziesz chodowlanej, a nie niewinnie pasywnie agresywnej, i tak juz zanikajacej, populacji tubylczej.

 Dodam jeszcze tylko tyle, ze kalifornijskie, jak i teksaskie, slozby ochrony pogranicza nie powinny marnowac czasu poszukujac zdesperowanych imigrantow meksykanskich przedzierajacych sie przez gory, rzeki i tunele w nadziei ucieczki od feudalnego systemu rzycia w ich ojczyznie w nadziei zaszczepienia jezyka hiszpanskiego i tradycji latynowskich w Oregonie i Washingtonie. Jedna wizyta na parkingu Juanita’s Market w Hood River podwoilaby roczna kwote bez wiekszych problemow biorac pod uwage, ze aresztowania odbylyby sie w owopolnym zrozumieniu i akceptacji jako ze znaczna czesc tutejszej klienteli koczuje na parkingu tutejszego shopping mall’u w potrzebie zdobycia jakiegokolwiek srodka transportacji w celach odwiedzenia rodziny w, lub powrotu do Meksyku.(Z tego wniosek, dla Polakow zamieszkalych w Chicago dobrym punktem lapanki powinien byc rog Milwaukee/Belmont – a moze sie myle?)
Konczac dodam juz tylko (bo akurat moj boss juz dwa razy dzwonil po mnie), ze najlepszego lososia zjesc mozna w Mesquittery, restauracji prowadzonej przez Polakow z Chicago, tudziesz Gdanska i Krakowa. Ach, zanim moj boss mnie tu nawiedzi, musze jeszcze rzucic okiem na szalencow surfujacych przy pomocy zagli i spadochronow, ale to juz kiedy indziej, bo nie chce juz spotkac mojego rodzinnego bossa.
Tak to wlasnie wyglada. Wracam 30 czerwca do Chicago i mam nadzieje, ze nastepny wyjazd bedzie na Hawaje i nikt mi sie w to nie wpitoli.

Pozdrawiam -  Niezalezny Korespondent Wojtek D. dla przyjaciol w Chicago. Czerwiec 2011.”

Click to view slideshow.

[materiał opublikowany za zgodą nadawcy i adresata]

 

Original post by Ivo Widlak

pisanie prac - konstancin - Opisy gg - mazury imprezy integracyjne - Łożyska - Podatek vat - Wczasy nad morzem - Faktura vat - domy z drewna prefabrykowane - gry wyścigowe do pobrania